Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

Sztuka pakowania

     Wietnamczycy zachwycili nas swoją pomysłowością w przewożeniu towarów na skuterach. Ich sąsiedzi z Kambodży nie są wcale gorsi w tym temacie, chociaż ilość i rodzaj transportowanych przedmiotów trochę się różnią. Inni ludzie, inne potrzeby, inne pojazdy transportowe. Wszystko wydaje się być na większą skalę niż w Wietnamie, a i miejsce dla pasażerów też z reguły się tu znajdzie. 
     Tak na przykład wygląda samochód załadowany workami "z czymś".



     Żniwa czy sianokosy? Proszę bardzo!



     A może trochę donic lub innych niezbędnych w każdym domu wyrobów ceramicznych?



     Dostawy towaru handlowego do sklepików to najmniejszy problem. Klient nasz pan - dowieziemy wszystko!



     Piękną wersalkę pani wybrała! Gratulujemy wyboru! W zamian zawieziemy panią razem z gustownym zakupem do samego domu!


     Przewieźć można tu wszystko każdym środkiem transportu. W kwestii sztuki pakowania Azjaci są zapewne w światowej czołówce ;-)

sobota, 8 września 2012

Potęga Angkor Wat

     Tak jak postanowiliśmy wcześniej, Angkor Wat zostawiliśmy sobie na deser całej wizyty w kompleksie Angkor. Po tym, co już tutaj zobaczyliśmy nie sądziliśmy, że główna świątynia zrobi na nas tak piorunujące wrażenie. A jednak! W dodatku przyćmiła swoją wielkością i pięknem wszystkie wcześniejsze budowle znajdujące się dookoła niej ...
     Budowa Angkor Wat trwała około 35 lat i odbywała się w pierwszej połowie XII wieku. Szczerze mówiąc - patrząc na te jej cudeńka, zdobienia, płaskorzeźby, kolumny, dachy ... - to naprawdę nie tak długi okres czasu zajęło jej powstanie. Nic dziwnego, że teraz wszyscy odwiedzający Kambodżę chcą zobaczyć to cudo.


     Angkor Wat otoczony jest szeroką fosą i murami zewnętrznymi o wymiarach 1300 x 1500 metrów. Po przejściu mostu nad fosą i pierwszej bramy ukazuje się poniższy widok.


     Ilość turystów czasami mocno utrudnia dojście do centrum świątyni, ale są też godziny mniejszej aktywności wycieczek zorganizowanych. Trzeba mieć trochę szczęścia i cierpliwości, aby zobaczyć Angkor Wat w spokoju. Obecnie na froncie trwają prace rekonstrukcyjne i zielone zasłony rusztowań ujmują nieco uroku całości. Ale ważne, że w to miejsce się inwestuje i dba o jego przyszłość. 
     Przejście szerokim tarasem z każdym krokiem przybliża nas do centralnego punktu. Obracając się do tyłu tuż przed wejściem na główny plac ledwo dostrzegamy w oddali pierwszą bramę. Tak, to wszystko zdecydowanie ma ogromne wymiary!


     Obejście świątyni wewnętrznym dziedzińcem pozwala przyjrzeć jej się z każdej strony i poczuć w nogach rozmiar przedsięwzięcia.




     Jedną z największych (dosłownie i w przenośni) atrakcji Angkor Wat są kamienne arrasy, rozciągające się na ścianach budowli na długości 900 metrów. Widnieje na nich prawie 20 tysięcy postaci przedstawionych podczas walk, życia codziennego jak i w religijnych wyobrażeniach.




     Ilość, precyzja wykonania i jakość zachowanych zdobień robią na wszystkich przeogromne wrażenie. Tysiące uzdolnionych ludzi pracowało wiele lat, aby mogło powstać coś tak fantastycznego ...




     Za czasów świetności Imperium Khmerów to wszystko było jeszcze ozdobione wieloma kolorami, a często powlekane złotem i dekorowane szlachetnymi kamieniami. Jakie wrażenie musiało to robić wówczas, skoro teraz ruiny zapierają dech ? ...




     Również rzeźby spotkać tu można na każdym kroku. Większość niestety mocno zniszczona, ale czas i klimat zrobiły swoje. Niejednokrotnie pewnie też ludzie maczali w tym swoje paluchy ...




     Wejście na najwyższy poziom świątyni zostaje nagrodzone widokiem na wszechobecną dżunglę. Z bliska można przyjrzeć się charakterystycznym dla khmerskiej architektury wieżom. Ich kształt inspirowany jest kwiatami lotosu, symbolizującymi czystość Buddy.


     Do budowy Angkor Wat użyto twardego laterytu, który transportowano z odległych części kontynentu. W dżungli można było co najwyżej znaleźć drewno i bambusy do rusztowań, więc całe khmerskie przedsięwzięcie naprawdę zasługuje na wielkie uznanie.




     Spacerując długimi korytarzami Angkor Wat ...


     ... spotkaliśmy khmerskiego staruszka, który odprawiając mantrę wiązał na nadgarstkach turystów kolorowe bransoletki. Skusiliśmy się też na odrobinę buddyjskiego szczęścia ...



     ... po czym podziękowaliśmy Buddzie potrójnym ukłonem i słowami "Satu, Satu, Satu" oraz zasililiśmy puszkę staruszka w zamian za jego wstawiennictwo u buddyjskich bożków ;-) Podobno szczęścia nigdy za wiele! ;-)
     Wyszliśmy jeszcze poza mury świątyni, aby nacieszyć oczy jej pięknem.



     Tu już znacznie mniej turystów, a z dżungli wychodzą małpy i przyglądają się temu całemu ludzkiemu zamieszaniu z bezpiecznej odległości.


     Angkor Wat oczywiście znajduje się na liście UNESCO. Uznawana jest za największą budowlę sakralną na świecie i niezrównane arcydzieło architektury. Jest też największą, najważniejszą i najbardziej znaną świątynią całego kompleksu Angkor. I to niewątpliwie dzięki niej Kambodża wpisała się na listę najważniejszych i najpiękniejszych miejsc do zobaczenia na świecie. Zdecydowanie podpisujemy się pod wszystkimi pozytywnymi stwierdzeniami na temat Angkoru i Kambodży. Tutaj nawet podczas tropikalnej ulewy wszystko wygląda wspaniale ...


     Trzy dni zwiedzania świątyń pozwoliły nam tylko liznąć kilka z nich, kiedyś więc trzeba będzie tu wrócić na dokładniejszą eksplorację pozostałości po Imperium Khmerów ;-)

piątek, 7 września 2012

Obrzeża Angkoru

     Większość turystów zwiedza Angkor w przelocie i bazuje na świątyniach Angkor Wat, Bayon i Ta Prohm. To taki żelazny program jednodniowej wycieczki "w biegu". Są tu niemiłosierne tłumy i rzeka turystów wręcz zasłania monumentalne budowle. Inaczej jest w pozostałych miejscach, oddalonych od Angkor Wat o kilka kilometrów. Tu trafiają już osoby, które mają czas na zwiedzanie i mogą spokojnie zobaczyć coś więcej, niż tylko wymienioną wyżej trójcę. Spokój, cisza, naprawdę nieliczni turyści - w takich okolicznościach zwiedziliśmy kolejne miejsca.
     Zespół świątynny Preah Khan pochodzi z końca XII wieku. Znajdowało się tu centrum dawnego miasta, będące ośrodkiem naukowym i swoistym centrum sztuki medycznej khmerskiego królestwa.




     W plątaninie korytarzy i krużganków łatwo się zgubić.




     Niekończące się labirynty korytarzy ukrywają często pozostałości dawnych rzeźb, posągów, elementy kultu religijnego.




     Zachowało się również wiele szczegółów dekoracyjnych, które gęsto pokrywają większość tutejszych świątyń.



     Najbardziej efektowne fragmenty Preah Khan przypominają trochę klimatyczną Ta Prohm. Drzewa wrastające korzeniami w mury świątyni nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Zachwycają ...




     Kolejną świątynią jest niewielka Ta Som. Zbudowana w podobnym czasie co powyższa Preah Khan, jest najbardziej oddaloną atrakcją na tzw. dużej pętli wycieczkowej po Angkorze. Z łatwością można na niej rozpoznać ogromne twarze z tajemniczym uśmiechem, które wcześniej widzieliśmy już w bajecznym Bayon ...



     ... oraz wieże zwieńczone ozdobami w kształcie kwiatu lotosu.


     Całość jest dosyć mocno zrujnowana, ale warto się tu pokręcić i odnaleźć wschodnią część budowli, której brama walczy z siłami kolejnego drzewnego olbrzyma.



     Można się w to cudo wpatrywać godzinami, bo ze zmieniającym się oświetleniem tworzą się tu nowe obrazy. Naprawdę iście baśniowy zakątek i o dziwo - praktycznie pozbawiony turystycznych tłumów.


     Dwa wieki starsza od dwóch powyższych świątyń jest najmniejsza z nich - Pre Rup. Na dwustopniowym tarasie zbudowano tu trzystopniową piramidę i dopiero na niej wzniesiono pięć wież. Do budowy tej architektonicznej perełki użyto twardego laterytu (tarasy), ale także piaskowca (piramida) i cegieł (wieże).



     Znajdują się tu bogato zdobione "fałszywe" kamienne drzwi, przez które nie ma przejścia.


     W środkowej wieży mieści się niewielkie sanktuarium


     Z najwyższego poziomu świątyni rozpościera się zachwycający widok na okolicę pełną bujnej zieleni.


     Można też stąd wypatrzeć pasące się w pobliżu (oraz na terenie świątyni) krowy i bawoły. Ich nieletni opiekunowie odpoczywają w cieniu świątynnych zabudowań i dla zabicia nudy zaczepiają turystów, aby szkolić swój angielski.


     Na pewno przyda im się to w negocjacjach podczas sprzedaży pamiątek ;-) A może któreś z nich zostanie kiedyś przewodnikiem po ruinach Angkoru?